ROZMÓWCA: Jakub Kus, Sektorowa Rada ds. Kompetencji w Budownictwie

Jakie cechy charakterystyczne branży budownictwa wpłynęły na powołanie Sektorowej Rady ds. Kompetencji w Budownictwie?
To jeden z największych sektorów polskiej gospodarki, generujący od 6 do 8% PKB i dający bezpośrednio pracę ok. 6% zatrudnionych. Jedno miejsce pracy w budownictwie generuje ponad 3 kolejne w innych sektorach. Usługi budowlane wykonuje ponad 400 tysięcy podmiotów, z czego 96% to mikrofirmy zatrudniające do 9 pracowników. To rozdrobnienie i wielka wrażliwość na wahania koniunkturalne to cecha charakterystyczna branży – nie tylko w Polsce. Wiąże się z tym niestabilność firm i co za tym idzie – zatrudnienia. To z kolei ma wpływ na utrzymywanie się luki kompetencyjnej – niezaspokojonego zapotrzebowania na wykwalifikowanych pracowników o wysokich kwalifikacjach, bo trudno przekonać młodych ludzi do kształcenia w zawodach, w których gwarancje stałego zatrudnienia są słabe. W polskim budownictwie brakuje jednocześnie dużych firm z polskim kapitałem a zdolność tworzenia konsorcjów do realizacji dużych zamówień jest, delikatnie mówiąc umiarkowana.

Jesteśmy w budownictwie dobrzy, czy może pozostaje nam jeszcze wiele do nauczenia?
Nie mamy kompleksów. W większości budowlanych specjalności, w stosowanych technologiach nie musimy nikogo gonić. Nasi specjaliści są wysoko cenieni w Europie. Mocne strony to także dobra współpraca organizacji działających w budownictwie. Elastyczność, wysoka jakość wykonawstwa wiodących firm budowlanych, duża aktywność na rynkach europejskich. Jakością polskie budownictwo nie odstaje dziś od najlepszych w Europie. Ale fakt, że tak wielu naszych fachowców pracuje w innych krajach UE generuje kłopoty na naszym rynku pracy.
W jednej dziedzinie na pewno trochę pozostało do zrobienia; w obszarze budownictwa niskoenergetycznego, ekologicznego. Mamy potrzebne technologie, ale brakuje nam wykwalifikowanych kadr.

A czy jest to atrakcyjny kierunek rozwoju dla młodych ludzi? Jakich kompetencji wymaga?
Sama praca w budownictwie jest niezwykle ciekawa i dająca ogromną satysfakcję. W końcu tworzy się coś bardzo trwałego – na bardzo wiele lat. Warunki zatrudnienia nie są jednak bardzo atrakcyjne. I dotyczy to nie tyle wynagrodzeń, które dla wykwalifikowanych pracowników są dość wysokie, ale stabilności zatrudnienia. Praca w budownictwie raczej nie sprzyja dziś stabilizacji życiowej. Zakres pożądanych kompetencji jest ogromny. Ale to, co wspólne dla wszystkich ludzi budownictwa to duża odporność na stres i zmienne warunki pracy. Bez tego nie ma czego szukać w budownictwie.

Jakie są obecnie możliwości kształcenia w budownictwie?
Wykwalifikowanych murarzy, monterów i techników kształcą dziś zasadnicze szkoły zawodowe i technika, inżynierów – uczelnie techniczne. Jeśli jednak przyjrzymy się budowom to większość pracowników ma kompetencje nabyte w ścieżce poza-formalnej, czyli na różnych kursach i szkoleniach. Jest sporo osób na budowach, często bardzo kompetentnych, bez jakiegokolwiek potwierdzenia kwalifikacji. To co nam dzisiaj w kształceniu dla budownictwa jest potrzebne to zintegrowany system: z jednej strony szkoła i uczelnia, z drugiej wiarygodne jakościowo kształcenie pozaformalne, z trzeciej – możliwość potwierdzenia kompetencji nabytych w procesie pracy. Potrzebne są możliwości przekwalifikowania i uzupełniania kwalifikacji. Trzy podstawowe filary kształcenia i szkolenia muszą ze sobą współgrać i się przenikać. Szanse na zbudowanie takiego modelu daje Zintegrowany System Kwalifikacji. Ale te szanse trzeba jeszcze wykorzystać.

Jakie widzą Państwo możliwości realnej zmiany, dzięki powołaniu Rady ds. Kompetencji?
Rada po pierwsze powinna zintegrować i ukierunkować wysiłki różnych organizacji. Po drugie powinna uaktywnić pracodawców w procesie szkolenia i kształcenia – ale jednocześnie dać im możliwość wpływu na system, na to, kogo trzeba kształcić i szkolić, w jakich specjalnościach. Rada musi dać głos także samym szkolonym – ich opinia jest bardzo ważna dla budowy atrakcyjnych ścieżek edukacyjnych. Konieczna jest tu ścisła współpraca z administracją publiczną i realny wpływ na proces stanowienia prawa. Krótko mówiąc; Sektorowa rada powinna być przede wszystkim forum współpracy wszystkich interesariuszy dla budowy naprawdę efektywnego i spójnego systemu kształcenia i szkolenia dla budownictwa – zgodnie z jego potrzebami.

A jakie są Państwa najbliższe, zaplanowane kroki w ramach działalności Rady?
Nasza Rada rozpocznie formalnie działalność w marcu 2017, ale już teraz prowadzimy prace przygotowawcze. Pierwsze działania będą skoncentrowane na przyciągnięciu do jej prac jak najbardziej reprezentatywnego grona organizacji i instytucji branży przy jednoczesnym zapewnieniu reprezentatywności poszczególnych podsektorów i grup przedsiębiorstw. Wszystko wskazuje też na to, że bardzo szybko zajmiemy się opiniowaniem projektu Sektorowej Ramy Kwalifikacji. W pierwszym roku uruchomimy też grupy robocze Rady, które zajmą się kluczowymi dla budownictwa problemami, związanymi z zapotrzebowaniem na kwalifikacje. Przyjrzymy się rozwiązaniom stosowanym w innych krajach, dokonamy przeglądu kwalifikacji w branży – także w kontekście nowych kompetencji pojawiających się wraz z nowymi technologiami i rozwiązaniami organizacyjnymi.

Kiedy można spodziewać się pierwszych efektów?
Pierwszy efekt już jest. W pracach Sektorowej rady zadeklarowało udział bardzo wiele instytucji, organizacji, szkół, uczelni, firm, Rad Rynku Pracy. Ważne, by wszyscy naprawdę zaangażowali się w prace rady. Jeśli sprawnie uda się zbudować system komunikacji, w tym także komunikacji z Ministerstwem Infrastruktury i Budownictwa, to będziemy mieli dobrą podstawę do dalszej pracy. Rada nie jest nastawiona na szybkie i spektakularne efekty, ale na budowę systemu zaangażowania wszystkich interesariuszy w tworzenie optymalnego klimatu i rozwiązań dla kształcenia kadr w budownictwie. To nie jest projekt na rok, ale na wiele lat.

Jak chcieliby Państwo, aby wyglądała branża budownictwa za 5 i 10 lat?
Przede wszystkim chcielibyśmy, by była to branża nowoczesna i innowacyjna. Jej struktura pewnie radykalnie się nie zmieni, ale trzeba wprowadzić mechanizmy, które pozwolą małym firmom przetrzymać występujące wahania koniunkturalne. I tym samym zapewnią większą stabilność zatrudnienia. Chcemy, aby kwalifikacje były głównym wyznacznikiem dostępu do rynku pracy w budownictwie. Chcemy wysokich standardów technologicznych i organizacyjnych w zakresie kompetencji, ale też zatrudnienia. Chcemy, aby polskie firmy budowlane były konkurencyjne nie tylko w Polsce, ale na innych rynkach europejskich. To zależy jednak w dużej mierze od dobrej koniunktury inwestycyjnej. Bardzo ważne są tutaj inwestycje publiczne, bo one tę koniunkturę stymulują. Inwestycje komunikacyjne – drogowe i kolejowe, rozwój energetyki i programy mieszkaniowe to jest to, co interesuje teraz i będzie interesowało ludzi tej branży za pięć czy dziesięć lat.

Dziękuję za rozmowę