Rozmowa z Wojciechem Słabym, Sektorowa Rada ds. Kompetencji Przemysłu Mody i Innowacyjnych Tekstyliów

Z jakimi wyzwaniami w branży wiąże się powołanie Sektorowej Rady ds. Kompetencji Przemysłu Mody i Innowacyjnych Tekstyliów?
W Unii Europejskiej jest to jedna z najbardziej innowacyjnych dziedzin gospodarki. Polska na tle europejskim jest drugim krajem w tej branży pod względem liczby firm i trzecim, jeśli chodzi o liczbę zatrudnionych. To duże osiągnięcie i świadczy o roli jaką  odgrywamy w  UE.
Jeszcze na początku wieku wydawało się, że jest ona skazana na wymarcie, jednak dzięki staraniom  branżowych organizacji przedsiębiorców takich jak ZPPM Lewiatan i PIOT udało się to zmienić i dziś odzież jest jedną z dwunastu branż, które promują polską gospodarkę za granicą. Co nie znaczy jednak, że jest w rozkwicie. W przemyśle odzieżowym 95% zakładów to firmy mikro i  małe. 30% to firmy szyjące pod własną marką i szyjące odzież korporacyjną, a 70% to firmy przerobowe szyjące w większości na eksport.
Stabilność siły roboczej, którą mają do dyspozycji jest dla nich bardzo ważna. Tymczasem w ubiegłym roku szkoły przemysłu mody ukończyło 88 uczniów a szkołę zawodową – 16. Dla porównania w całej branży zatrudnionych jest około 300 tysięcy osób. Mamy więc ogromny problem z kadrami: brak fachowców to obecnie najpoważniejszy problem branży. Ale w tym roku zaobserwowaliśmy korzystne zmiany po wprowadzeniu nazwy zawodu technik przemysłu mody i  nowych podstaw programowych. Nabór do szkół przemysłu mody w tym roku był kilkakrotnie większy niż w poprzednich latach, ale efekty tego będą dopiero za 4 lata.

Brzmi nieco paradoksalnie: mamy przecież modę na blogi modowe, na oryginalne kreacje celebrytów, na „szafiarki”. Jak to możliwe, że młodzi ludzie nie chcą kształcić się w zawodach związanych z przemysłem odzieżowym?
To między innymi wina  mitów, które od lat krążą nad systemem kształcenia w tej branży. Pierwszy dotyczy zalewu rynku przez Chiny, który spowoduje, że rodzima produkcja będzie nieopłacalna, a pracy dla specjalistów z tej branży zabraknie. To ogromny błąd, polski przemysł odzieżowy już teraz produkuje  około 50% wyrobów na eksport, co oznacza, że jesteśmy doceniani poza granicami kraju i jest popyt na nasze produkty oraz na naszą pracę. Zresztą, to stwierdzenie o Chinach jest podwójnie nieprawdziwe: w rzeczywistości współcześnie Chiny są już zbyt drogie, aby produkować na rynki europejskie i dlatego produkuje się w innych krajach azjatyckich jak Bangladesz, Wietnam czy Indie, a najprostsze wyroby jak np. T-shirty   zleca się w Etiopii lub innych tanich państwach afrykańskich.
Drugi mit dotyczący wykształcenia odzieżowego mówi o możliwościach po skończeniu szkoły. Krąży takie powiedzenie, że „po takiej szkole to możesz sobie zostać szwaczką”. To kolejny błąd w powszechnej opinii. Szwaczkę kształci się w trakcie 1-3 miesięcznych kursów. Trzeba się jednak szkolić, podnosić kwalifikacje, bo tylko przez większą wydajność w tej pracy można zarobić więcej, zamiast zasilać szarą strefę.
Wykształcenie konstruktora czy  technologa odzieży jest oczywiście bardziej skomplikowane, ale też daje zupełnie inne perspektywy zawodowe. To między innymi z takimi stereotypami chcemy walczyć w ramach powołanej właśnie Rady ds. Kompetencji.

A może jednak jest w tym drugim micie nieco prawdy? Czy branża odzieżowa pozwala na zdobycie intratnego, satysfakcjonującego zawodu?
Oczywiście, że tak. To znaczy: nie oszukujmy się, nie jest to branża IT, która od razu daje kokosy. Ale solidnym przygotowaniem i pracą można w niej naprawdę zapewnić sobie ciekawą pracę i godne życie. Kluczowa w branży tak otwartej na rynki europejskie jest też znajomość języków i różnych technologii.
Proszę spojrzeć na polskich projektantów, z których część w związku ze swoją międzynarodową karierą nie mieszka już nawet w Polsce. Łódzki Fashion Week wylansował wiele osób, które robią naprawdę kariery na Zachodzie.
Gdy chce się zostać uznanym projektantem, wypadałoby przecież umieć szyć i znać trochę technologię. A możliwości pracy są naprawdę ogromne, przecież przemysł mody to cały cykl życia odzieży, od kreacji aż do utylizacji – jak mówi autorka tej nazwy Hanna Gajos.

Gdzie w takim razie najlepiej zdobywać wykształcenie kierunkowe?
Na przykład Politechnika Łódzka ma obecnie najnowocześniejsze centrum kształcenia odzieżowego w Europie. Problem polega na tym, że kształcenie w bardziej ambitnych zawodach, takich jak konstruktor, technolog odzieży czy kierownik produkcji wymaga trochę czasu. Najpierw czteroletnia szkoła przemysłu mody, a w tym praktyki przygotowujące do zawodu. Później być może studia lub kursy uczące zawodu na Politechnice Łódzkiej czy w Viamodzie.

Co może z tym zrobić Rada ds. Kompetencji?
Przed nami przede wszystkim główne wyzwanie: jak zachęcić młodzież, aby decydowała się na kierunki kształcenia związane z naszą branżą oraz by jej kwalifikacje po odbyciu edukacji spotkały się z potrzebami pracodawców. Na pewno trzeba popracować nad programami nauczania, bazą  techno-dydaktyczną i kadrą. W tej chwili zbieramy informacje o potrzebach kadrowych, szukamy możliwości współpracy z lokalnymi władzami i sposobu na włączenie pracodawców w proces ulepszania systemu nabywania kompetencji. Potrzebny jest ich aktywny wkład w szkolnictwo, ale wiemy, że większość z nich nie może sobie pozwolić np. na oddelegowanie pracownika do opieki nad studentami. Dlatego myślimy o ustanowieniu za to rekompensaty. Ogromna jest też rola doradców zawodowych, dlatego mamy w planie przygotowanie dla nich podręcznika. Być może także filmu promującego branżę. I oczywiście dotarcie do samych młodych ludzi, na poziomie gimnazjów, i do ich rodziców. Wiemy już, że dobrze sprawdzają się spotkania z projektantami – młodzież słucha z otwartymi ustami.

Czego życzyć branży odzieżowej na finiszu tego maratonu zmian?
Marzy mi się, aby do branży garnęli się młodzi ludzie, tak powiedzmy minimum 2 osoby na 1 miejsce w szkole przemysłu mody i na uczelni. Aby rozwinęły się nowe możliwości i wyzwania, które stoją przed nami dziś. Taki chociażby rozwój systemu elektronicznego w ubraniach dla seniorów, który będzie informował o stanie zdrowia, to wcale nie jest odległa przyszłość, prace nad tym już trwają. Pracownicy, szczególnie ci nisko kwalifikowani, będą mieli możliwość elastycznego dopasowania się do zmian, które są nieuniknione. No i żeby nasza pozycja w świecie rosła. Bo przerobowo jesteśmy liderem, ale rzadko w sklepie spotykamy się z obsługą, która potrafi wyjaśnić, dlaczego jedna kurtka kosztuje np. 500 zł, druga 100 zł i z czego to wynika. Podobnie jak trudno znaleźć dziś dobrego jakościowo i cenowo producenta garniturów… no w każdym razie polskie firmy szukają wolnych mocy  już na Białorusi i Ukrainie. Na szczęście proces zmian na lepsze już się rozpoczął, teraz trzeba trochę  poczekać na efekty.

Dziękuję za rozmowę.